Nie daj się nabrać! Czytaj dokładnie etykiety

W dzisiejszych czasach mamy do czynienia z prawdziwym żywieniowym paradoksem. Niby z jednej strony słyszy się, że żywność jest coraz gorszej jakości, że jest wysoko przetworzona, że to sama chemia itd. Z drugiej jednak strony producenci na etykietach umieszczają zapewnienia, że są one super zdrowe, prawie wszystkie z nich zawierają witaminy, zwiększają odporność, niektóre z nich obniżają poziom cholesterolu, a jeszcze inne wzmacniają kości. I komu tu wierzyć?

 

Kofeinowe nadużycie

Kofeina jest jednym z najlepiej przebadanych związków pod kątem pozytywnego wpływu na organizm, szczególnie chętnie korzystają z niej sportowcy. Na podstawie dotychczasowych badań, można z dużą dozą prawdopodobieństwa powiedzieć, że kofeina rzeczywiście działa. Wątpliwości nie ulega też, że węglowodany spożywane przed długotrwałym wysiłkiem i w jego trakcie rzutują na to jak długo i jak intensywnie będziemy mogli dany wysiłek kontynuować. Więc gdy przypadkowo w sklepie natrafiłem na baton zbożowy, który jest źródłem węglowodanów, a do tego zawiera kofeinę, pomyślałem WOW – niezły pomysł, węglowodany + kofeina w jednej porcji! Już wyobrażałem siebie jak polecam ten produkt biegaczom, triathlonistom i kolarzom. Niestety czar prysł, gdy tylko zapoznałem się ze składem, który jest kiepski (utwardzony olej palmowy?!). Największym  rozczarowaniem okazała się jednak zawartość kofeiny. Składnika którym szczyci się producent w centralnej części etykiety jest delikatnie mówiąc niewiele. Wiele badań sugeruje, że przy 100 mg kofeiny zwiększa się wytrzymałość w czasie aktywności fizycznej. Problem w tym, że wspomniany produkt ma … 4 mg kofeiny na sztukę, więc aby dostarczyć 100 mg kofeiny należałoby zjeść …  20 takich batonów. Dla porównania espresso ze Starbucksa to ponad 60 mg, a szklanka Coca-Coli to blisko 25 mg. Najprościej mówiąc ilość kofeiny zawarta w oshee musli bar nie przyniesie prawdopodobnie jakichkolwiek korzyści i to nie tylko w czasie uprawiania sportu.

Baton O’Shee jest jedynie przykładem, takich tanich chwytów można znaleźć całe mnóstwo. Robiąc zakupy zwróć uwagę szczególnie na:

 

Płatki śniadaniowe

 

Kolejnym przykładem, produktów gdzie często etykieta mija się z prawdą są płatki śniadaniowe. Można tu przytoczyć chociażby Nestle Fitness, niby pomogą powalczyć o wymarzoną sylwetkę, a w składzie całkiem sporo cukru pod różnymi postaciami od melasy do syropu glukozowego. Nie lepiej prezentują się Nestle Oats, niby pomagają obniżać poziom cholesterolu bo zawierają β-glukany z owsa, ale z drugiej strony mają spory dodatek cukrów prostych, które są jednym z głównych czynników wpływających na … wzrost poziomu cholesterolu. Nestle Oats do pięt nie dorastają zwykłym płatkom owsianym pod względem pozytywnego wpływu na zdrowie, a przy tym są mniej więcej 3 razy droższe.

Skład Nestle Oats:

ziarna zbóż (74,2%) [płatki owsiane pełnoziarniste (63,0%)], mąki pełnoziarniste [owsiana (4,1%), pszenna (4,1%), jęczmienna (2,4%), kukurydziana (0,3%), ryżowa (0,3%)], cukier, błonnik owsiany, syrop glukozowy, ekstrakt słodowy jęczmienny, skrobia pszenna, syrop cukru inwertowanego, sól, miód, melasa cukru trzcinowego, regulator kwasowości (fosforany sodu), przeciwutleniacz (mieszanina tokoferoli), aromat, substancje wzbogacające: witaminy i składniki mineralne (niacyna, kwas pantotenowy, witamina B6, ryboflawina (B2), kwas foliowy, wapń, żelazo), % – odnosi się do zawartości składnika w całym produkcie, Do wytworzenia 100 g tego produktu użyto 74,2 g składnika pełnoziarnistego

 

Masło, a właściwie tłuszcz „podszywający” się pod masło

Do masła przez wiele lat była przypięta etykietka produktu niezdrowego, wpływającego negatywnie na poziom cholesterolu. Dziś już wiadomo, że w umiarkowanych ilościach produkt wcale nie jest taki groźny jak twierdzono. Masło wraca do łask, a biorąc pod uwagę ostatnie wzrosty jego ceny można by powiedzieć, że powoli staje się produktem ekskluzywnym. Na półkach obok masła, często można znaleźć różnego rodzaju miksy tłuszczowe, które do złudzenia przypominają masło, ale tak na prawdę niewiele mają z nim wspólnego! To „prawdziwe” masło nigdy nie zawiera tłuszczów roślinnych, a całkowita zawartość tłuszczu wynosi od 80% do 90%.

 

Jogurty

Jogurty też są bardzo chętnie kreowane na znakomity dodatek do diety. Nie dość, że zdrowy jogurt to jeszcze dodatek owoców i nasion. W praktyce wygląda to nieco gorzej. Jogurt słodzony, a owoców i nasion śladowe ilości. W skład widocznego na zdjęciu jogurtu Bakoma wchodzi 2% zbóż i powalające 0,7% truskawek, co w 300 gramowym opakowaniu daje odpowiednio  łyżeczkę zbóż (6 g) i niespełna pół truskawki (3 g). Dla porównania cukru dodano kilka łyżeczek. Reasumując dla jogurtu naturalnego z dodatkiem świeżych owoców i zbóż/nasion zdecydowane TAK, dla słodzonych jogurtów owocowych zdecydowane NIE!

 

Produkty dla dzieci

W produktach dla dzieci najbardziej niepokojące jest to, że uznane marki jak Nestle, czy Danon dodają do swoich produktów znaczne ilości cukru. Przez to jogurtu, płatków, czy kanapki mlecznej nie można traktować inaczej niż słodyczy, rzadko kiedy mają one cokolwiek wspólnego ze zdrową przekąską.

 

Niestety slogany umieszczane na etykietach, często bazują na półprawdach i niedomówieniach. To co dla konsumenta jest najistotniejsze, czyli skład i wartości odżywcze, napisane jest małym drukiem. Część określeń stosowanych na etykietach jest regulowanych prawnie np.:

  • Wysoka zawartość białka – minimum 20% wartości energetycznej pochodzi z białka
  • Niska zawartość tłuszczu – produkt zawiera nie więcej niż 3 g tłuszczu na 100 g produktu, dla produktów stałych i 1,5 g/100 g dla produktów płynnych (np. mleko)

Więcej regulacji można znaleźć na stronach rządowych: